Dekada Gierka

02.06.2019

Dr R. Łatka: niezgoda komunistów na pielgrzymkę w 1979 r. skompromitowałaby ich w oczach Polaków

I pielgrzymka do Polski papieża Jana Pawła II. Od lewej: Henryk Jabłoński, Jan Paweł II, Edward Gierek, kard. Stefan Wyszyński. Fot. PAP I pielgrzymka do Polski papieża Jana Pawła II. Od lewej: Henryk Jabłoński, Jan Paweł II, Edward Gierek, kard. Stefan Wyszyński. Fot. PAP

Negocjatorzy episkopatu, a w konkretnym, udokumentowanym przypadku ks. Alojzy Orszulik, jasno stwierdzili, że jeśli komuniści nie zgodzą się na pielgrzymkę, to przebieg rozmów zostanie ujawniony opinii publicznej – mówi PAP dr Rafał Łatka, historyk z IPN.

PAP: Jaki był stan stosunków między władzami PRL a Episkopatem Polski u progu pontyfikatu Jana Pawła II i jaka była pierwsza reakcja komunistów na wybór kard. Karola Wojtyły na tron papieski?

Dr Rafał Łatka: Należy zacząć od omówienia sytuacji na początku dekady Edwarda Gierka, gdyż to ówczesny stan stosunków między rządem a episkopatem wpływał na późniejsze wydarzenia. Nowy I sekretarz KC PZPR propagandowo postulował „politykę normalizacji”, która zakładała pójście na pewne ustępstwa w stosunkach z Kościołem. Celem było doprowadzenie do sytuacji, w której Kościół będzie lojalny i przestanie być przeciwnikiem władz komunistycznych. 

Ta normalizacja, bardzo mocno akcentowana w propagandzie komunistycznej, okazała się zabiegiem fikcyjnym. Poza uporządkowaniem administracji kościelnej na Ziemiach Zachodnich i Północnych nie zmieniło się zbyt wiele. Oczywiście państwo dokonało pewnych korekt w zakresie polityki wobec Kościoła, ponieważ nie prowadzono już tak intensywnych ograniczeń administracyjnych wymierzonych w duchownych, jak działo się to w latach rządów Władysława Gomułki. Były to w czasie rządów Edwarda Gierka działania bardziej wysublimowane. 

Można więc powiedzieć, że relacje państwa i Kościoła u progu pontyfikatu Jana Pawła II były dość napięte. Stan ten pogłębiało powstanie w 1976 r. zorganizowanej opozycji politycznej. Władze obawiały się, że opozycjoniści będą blisko współpracowali z Kościołem. Musimy jednocześnie pamiętać o poprawnych relacjach prymasa Stefana Wyszyńskiego i Edwarda Gierka. Kard. Wyszyński był przekonany, że Gierek jest człowiekiem, z którym można prowadzić dialogi; trudno (w jego przekonaniu) było się spodziewać, by kolejny I sekretarz KC PZPR był nastawiony bardziej koncyliacyjnie. Z tego powodu prymas spotykał się z Gierkiem czterokrotnie i pomógł mu w zorganizowaniu audiencji u papieża Pawła VI.

Pierwsze reakcje na wybór Polaka na tron papieski były skrajnie różne. Z jednej strony wśród episkopatu obserwujemy entuzjazm, radość i optymizm co do dalszego biegu spraw Kościoła. Zauważano również, że wybór kard. Wojtyły zmienia wiele nie tylko w sprawach polskich, lecz i realiach Europy Środkowej i Wschodniej. Członkowie episkopatu byli przekonani, że to wydarzenie przyczyni się do obudzenia świadomości religijno-narodowej wśród narodów żyjących pod rządami komunistycznymi. Analogiczne były rzecz jasna reakcje zdecydowanej większości społeczeństwa. 

Po drugiej stronie nastroje były zupełnie inne. Na posiedzeniu KC PZPR panowała panika i poczucie zagrożenia. Jej symbolem była krótkowzroczna diagnoza wiceszefa MSZ Józefa Czyrka, który powiedział, że lepszy Wojtyła jako papież w Watykanie niż przyszły prymas w Warszawie. 

Ze względu na bardzo silny nacisk episkopatu i reakcje społeczeństwa prawdopodobieństwo znacznego przesunięcia terminu pielgrzymki było niewielkie. Na jej opóźnienie naciskał Leonid Breżniew, ale Gierek miał świadomość społecznych skutków ujawnienia informacji o opóźnianiu papieskiej wizyty.

PAP: Już jesienią 1978 r. pojawił się temat pielgrzymki Jana Pawła II do ojczyzny. Czy można powiedzieć, że ta podróż była nieunikniona, czy raczej władze komunistyczne mogły ją o kilka lat opóźnić?

Dr Rafał Łatka: Ze względu na bardzo silny nacisk episkopatu i reakcje społeczeństwa prawdopodobieństwo znacznego przesunięcia terminu pielgrzymki było niewielkie. Na jej opóźnienie naciskał Leonid Breżniew, ale Gierek miał świadomość społecznych skutków ujawnienia informacji o opóźnianiu papieskiej wizyty. Ponadto I sekretarz KC PZPR chciał się przedstawić jako „dobry dyktator”, który bierze pod uwagę wolę narodu. Wydaje się, że wszystkie te czynniki sprawiały, iż takie pomysły jak Stanisława Kani, który chciał przesunięcia pielgrzymki do 1982 r., były niemożliwe do realizacji. Decydowała o tym także postawa episkopatu. Przypomnijmy, że już w listopadzie 1978 r. prymas Wyszyński publicznie podkreślił, iż Jan Paweł II pragnie przyjechać do Polski. Polacy mieli więc świadomość takiego zamiaru i z utęsknieniem wyczekiwali na pielgrzymkę.

Negocjatorzy episkopatu, a w konkretnym udokumentowanym, przypadku ks. Alojzy Orszulik, jasno stwierdzili, że jeśli komuniści nie zgodzą się na pielgrzymkę, to przebieg rozmów zostanie ujawniony opinii publicznej. To była całkiem konkretna groźba, której realizacja skompromitowałby w społeczeństwie władze PRL. Dla losów pielgrzymki przełomowa była też rozmowa prymasa z Edwardem Gierkiem z 24 stycznia 1979 r. To wówczas przywódca PZPR zgodził się na papieską wizytę oraz powołanie komisji mieszanej, która miała przygotować jej warunki.

Udało mi się ustalić, że papież zaproponował dwa inne terminy. Prymas Wyszyński zaś podjął decyzję o wskazaniu władzom PRL wyłącznie terminu 2–10 czerwca. Dla władz była to decyzja korzystna, ponieważ pomijała rocznicę śmierci św. Stanisława. Drugi termin, proponowany przez papieża, to 9–17 czerwca. Wydaje się, że w trakcie lutowych negocjacji rozmów prymas stwierdził, iż pozostało już tak niewiele czasu, że komunistom zostanie przedstawiony tylko jeden termin, aby rozmowy bardziej się nie przeciągały. 

PAP: Podczas negocjacji niemal natychmiast pojawiły się kwestie sporne. Jedną z nich było dążenie komunistów do uniknięcia przyjazdu papieża podczas obchodów ku czci św. Stanisława. Dlaczego władzom tak bardzo zależało na zapewnieniu, że pielgrzymka odbędzie się później?

Dr Rafał Łatka: W polskiej tradycji św. Stanisław jest postrzegany jako ten, który sprzeciwił się królowi. Komuniści widzieli ten problem w sposób najbardziej prostacki, interpretując te uroczystości jako manifestację przeciwko władzom PRL, która może zainicjować społeczny opór. Z tego powodu naciskali na episkopat, aby pielgrzymkę przesunąć na inny termin. Polscy biskupi konsultowali się w tej sprawie z Janem Pawłem II. Udało mi się ustalić, że papież zaproponował dwa inne terminy. Prymas Wyszyński zaś podjął decyzję o wskazaniu władzom PRL wyłącznie terminu 2–10 czerwca. Dla władz była to decyzja korzystna, ponieważ pomijała rocznicę śmierci św. Stanisława. Drugi termin, proponowany przez papieża, to 9–17 czerwca. Wydaje się, że w trakcie lutowych negocjacji rozmów prymas stwierdził, iż pozostało już tak niewiele czasu, że komunistom zostanie przedstawiony tylko jeden termin, aby rozmowy bardziej się nie przeciągały. 

Problemem był nie tylko termin pielgrzymki, lecz i program podróży. Komunistom nie podobała się np. wizja spotkania papieża z robotnikami w sanktuarium w Piekarach Śląskich. Kard. Wojtyła często wygłaszał tam rekolekcje w okresie pełnienia funkcji metropolity krakowskiego. Przeczuwano wpływ takiego wydarzenia na potencjalny bunt robotniczy.

Problemem był nie tylko termin pielgrzymki, lecz i program podróży. Komunistom nie podobała się np. wizja spotkania papieża z robotnikami w sanktuarium w Piekarach Śląskich. Kard. Wojtyła często wygłaszał tam rekolekcje w okresie pełnienia funkcji metropolity krakowskiego. Przeczuwano wpływ takiego wydarzenia na potencjalny bunt robotniczy. Komunistom udało się doprowadzić do rezygnacji z tego punktu programu pielgrzymki. 

PAP: Punktem spornym była też kwestia spotkania papieża z władzami PRL. Edward Gierek nie pełnił żadnych urzędów państwowych, ale mimo to komuniści naciskali, żeby to on był rozmówcą papieża…

Dr Rafał Łatka: Standardy dyplomacji watykańskiej nie przewidywały spotkania z osobami, które sprawują faktyczną władzę, ale nie pełnią jakichkolwiek funkcji państwowych. Dlatego w spotkaniu z Janem Pawłem II obok Gierka wziął udział przewodniczący Rady Państwa Henryk Jabłoński. Toczył się również spór o miejsce spotkania. Prymas Wyszyński i, jak możemy się domyślać, Jan Paweł II byli zwolennikami zorganizowania spotkania w odbudowanym Zamku Królewskim. Był to symbol wymowny dla wszystkich Polaków, który był nie do zaakceptowania dla komunistów, ponieważ kojarzył się z tradycyjnymi wartościami i nielubianymi przez nich elementami polskiej historii. Z tego powodu mocno zabiegali o zorganizowanie spotkania w Belwederze. Ostatecznie episkopat zrezygnował z tego postulatu, tak aby z tego powodu nie dopuścić do zerwania negocjacji. 

PAP: W swojej najnowszej książce „Episkopat Polski wobec stosunków państwo– Kościół i rzeczywistości społeczno-politycznej PRL 1970–1989”cytuje pan doktor opinię, według której spotkanie Jana Pawła II z Edwardem Gierkiem przyczyniło się do delegitymizacji władzy I sekretarza, który w trakcie rozmów wypadł bardzo nieprzekonywająco i niepewnie. Czy episkopat zdawał sobie sprawę, że mogą one mieć tego rodzaju skutki?

Dr Rafał Łatka: Episkopat zdawał sobie sprawę z tego, jak ważna jest pielgrzymka Jana Pawła dla całej Polski i wszystkich pozostałych krajów bloku wschodniego. Nie wydaje się jednak, żeby kalkulowano, iż kluczowe będzie osłabienie władzy komunistów. Skupiano się raczej na pobudzeniu religijności, wzmocnieniu aktywności społecznej oraz ożywieniu katolicyzmu w krajach bloku wschodniego. 

Spotkanie w Belwederze przyniosło osłabienie wizerunku Edwarda Gierka. W jego trakcie Jan Paweł II mówił spokojnie i autentycznie o prawdziwym miejscu Polski w Europie oraz suwerenności społeczeństwa. Z drugiej strony można było usłyszeć kogoś, kto mówił w sposób mało pewny siebie i był bardzo zdenerwowany. Ewidentnie dostrzegano, kto podczas tych rozmów dominuje intelektualnie. Pamiętajmy, że Gierek wciąż był popularny w społeczeństwie i szanowany w niektórych państwach zachodnich. Tymczasem wypadł jak marny agitator, który na tle Jana Pawła II nie znaczy nic.

Niewątpliwie jednak spotkanie w Belwederze przyniosło osłabienie wizerunku Edwarda Gierka. W jego trakcie Jan Paweł II mówił spokojnie i autentycznie o prawdziwym miejscu Polski w Europie oraz suwerenności społeczeństwa. Z drugiej strony można było usłyszeć kogoś, kto mówił w sposób mało pewny siebie i był bardzo zdenerwowany. Ewidentnie dostrzegano, kto podczas tych rozmów dominuje intelektualnie. Pamiętajmy, że Gierek wciąż był popularny w społeczeństwie i szanowany w niektórych państwach zachodnich. Tymczasem wypadł jak marny agitator, który na tle Jana Pawła II nie znaczy nic. O wiele większe znaczenie miały słowa Jana Pawła II, które niosły ze sobą wolnościowy przekaz. Pozwoliły one uwierzyć Polakom, że mają prawo do innego państwa niż Polska „ludowa”. 

PAP: Wracając na chwilę do negocjacji poprzedzających pielgrzymkę. W swojej książce stwierdza pan doktor, że ostateczną instancją decydującą o ich wyniku był prymas Stefan Wyszyński. W których momentach najintensywniej interweniował w przebieg rozmów?

Dr Rafał Łatka: Prymas Wyszyński, jako niekwestionowany lider episkopatu i całego polskiego Kościoła, koordynował przebieg negocjacji. Warto dodać, że formalnie negocjacje prowadził episkopat, ale w rzeczywistości ich kształt decydował się w ramach Rady Głównej Episkopatu, czyli gremium kierowniczego polskiego Kościoła. Decydującą rolę odgrywało zdanie prymasa Wyszyńskiego. Wiele do powiedzenia miał również jego zaufany pomocnik i powiernik bp Bronisław Dąbrowski, któremu polecał odpowiednie realizacje jego wytycznych i wskazówek całego episkopatu. Prymas decydował w strategicznych sytuacjach, takich jak przedstawienie komunistom alternatywnego terminu pielgrzymki. To on ostatecznie zdecydował, że Kościół zgodzi się na spotkanie papieża z władzami w Belwederze.

Prymas rozwiązywał też wewnętrzne problemy pojawiające się w Kościele, takie jak m.in. postulaty niektórych biskupów. Przy pierwszej pielgrzymce niemal każdy z nich pragnął wizyty papieża w swojej diecezji. Część stawiała tę sprawę bardzo delikatnie, ale inni domagali się tego bardzo intensywnie. Wśród tych drugich był m.in. metropolita poznański abp Jerzy Stroba. To prymas Wyszyński stanowczo stwierdził, że nie należy przesadnie rozbudowywać programu pielgrzymki. Wskazywał również, którzy biskupi powinni być obecni podczas poszczególnych etapów pielgrzymki. Powiedział także, iż wszyscy biskupi powinni być obecni na uroczystościach i posiedzeniu plenarnym episkopatu na Jasnej Górze. Do niedawna nie wiedzieliśmy, że w trakcie pobytu w Częstochowie, 5 czerwca, Jan Paweł II wygłosił wyjątkowe przemówienie, skierowane do członków Rady Głównej Episkopatu.

PAP: Jakich wskazówek polskim biskupom udzielił wówczas Jan Paweł II? Jak ocenił wówczas sytuację polityczną w PRL?

Dr Rafał Łatka: Należy zaznaczyć, że do spotkania z Radą Główną Episkopatu doszło na specjalne życzenie Jana Pawła II. Nie było ono zaplanowane w oficjalnym programie wizyty. Dyskutowano na temat strategicznych problemów Kościoła w nadchodzącej przyszłości. Sądząc po działaniach Kościoła w kolejnych latach, można przyjąć, że rady Jana Pawła II były stosowane w praktyce przez polskich biskupów. Wśród dyskutowanych tematów było m.in. miejsce Kościoła w Europie Środkowej i Wschodniej. Papież mocno akcentował, że Polska powinna być dla innych wzorem. Omawiano również wizję normalizacji stosunków państwa i Kościoła. 

Jan Paweł II uważał, że muszą zostać wykonane najważniejsze postulaty stawiane przez episkopat i dopiero potem może dojść do pełnej realizacji programu normalizacji tych relacji i nawiązania stosunków dyplomatycznych PRL ze Stolicą Apostolską. Tym samym w pełni podzielał stanowisko episkopatu wyrażane przez całą dekadę lat siedemdziesiątych. 

W trakcie spotkania papież rozmawiał też z prymasem Wyszyńskim na temat aktywizacji Kościoła w sferze społeczno-politycznej. Ten postulat był realizowany po zakończeniu pielgrzymki. Nacisk episkopatu na władzę w kwestiach społecznych był rzeczywiście znacznie większy niż wcześniej. Podobnie było w zakresie relacji państwo –Kościół. 

Spotkanie na Jasnej Górze miało znaczenie strategiczne, ponieważ wyznaczało kierunki działania Kościoła na kolejne lata w Polsce i innych krajach bloku wschodniego. Jak podkreślał prymas Wyszyński, omawiano także kwestię działań Stolicy Apostolskiej w czasie pontyfikatu Jana Pawła II. Ojciec Święty pytał o zdanie w tych sprawach prymasa Wyszyńskiego i pozostałych członków Rady Głównej Episkopatu. Wtedy polskim biskupom udało się też uzyskać zgodę papieża na odsunięcie abp. Luigi Poggiego od kluczowych zagadnień stosunków pomiędzy Stolicą Apostolską a władzami PRL.

PAP: Jak episkopat oceniał skutki pielgrzymki? Wśród polskich biskupów pojawiło się hasło „normalizacji, ale nie za wszelką cenę”, czyli zgody na poprawę stosunków wzajemnych, ale tylko pod warunkiem realizacji najważniejszych postulatów kościelnych. 

Dr Rafał Łatka: Oceny pielgrzymki pojawiły się już w czasie spotkania episkopatu z udziałem Jana Pawła II z 5 i 6 czerwca. To wówczas biskupi uznali, że ma ona kluczowe znaczenie dla rozbudzenia uczuć religijnych w całym bloku wschodnim i wśród narodów ZSRS. Zdaniem prymasa Wyszyńskiego pielgrzymka Jana Pawła II była symbolicznym przełamaniem żelaznej kurtyny. Podobny pogląd przedstawiał również bp Ignacy Tokarczuk, który zaakcentował ważną przemianę watykańskiej „Ostpolitik”, do której nie doszłoby bez Jana Pawła II. 

Podobne oceny pojawiały się w trakcie dwóch posiedzeń Rady Głównej Episkopatu z końca czerwca i początku września 1979 r. Omawiano wówczas wpływ pielgrzymki na przebudzenie religijne polskiego społeczeństwa i podsumowywano współpracę z władzami. Zauważono, że komuniści realizowali strategiczny plan utrudniania pielgrzymki. Rejestrowano wszelkie tego rodzaju fakty. Rozmawiano też o tym, jakie konsekwencje miałoby niewyrażenie zgody na przyjazd papieski przez rząd PRL. Biskupi jednoznacznie stwierdzili, że niedopuszczenie do niej miałoby dla władz dużo większe konsekwencje niż zgoda na wizytę. Bp Tokarczuk powiedział, że o stanowisku władz zdecydowały właśnie te kalkulacje. Prymas Wyszyński w podsumowaniu dyskusji zauważył dość ironicznie, że jednym z fenomenów pielgrzymki był fakt postawienia przez komunistów wielkiego krzyża na warszawskim placu Zwycięstwa. Podkreślał, że nie tylko musieli się zgodzić na wizytę papieża, ale jednocześnie sami musieli wybudować symbol chrześcijaństwa.

Wspomniane zdanie o normalizacji stosunków z władzami PRL jest jednym z wniosków z posiedzenia Rady Głównej Episkopatu z udziałem papieża. To wówczas uzgodniono, że polski Kościół musi dążyć do pełnej normalizacji zakładającej przyznanie mu osobowości prawnej, szerokiej zgody na budownictwo kościelne, zaprzestanie usuwania Kościoła ze sfery publicznej i rezygnację z wielu uciążliwych działań władz PRL. 

Komuniści spoglądali na pielgrzymkę, wyrażając bezpośrednio po jej zakończeniu zadowolenie, że w jej trakcie nie doszło do żadnych wystąpień opozycji. Uznawano, że to sukces. Z drugiej strony bardzo powierzchownie analizowano przemówienia papieskie. Oczywiście już w trakcie pielgrzymki wyrażano protesty przeciwko zawartym w nich „wrogim akcentom”. Władzom nie podobały się m.in. odwołania do innych państw bloku wschodniego.

PAP: Jeśli zdanie o „normalizacji nie za wszelką cenę” uznamy za kluczowe dla podsumowania stanowiska episkopatu po pielgrzymce z czerwca 1979 r., to jakim zdaniem można podsumować stosunek władz PRL do efektów pielgrzymki?

Dr Rafał Łatka: Komuniści spoglądali na pielgrzymkę, wyrażając bezpośrednio po jej zakończeniu zadowolenie, że w jej trakcie nie doszło do żadnych wystąpień opozycji. Uznawano, że to sukces. Z drugiej strony bardzo powierzchownie analizowano przemówienia papieskie. Oczywiście już w trakcie pielgrzymki wyrażano protesty przeciwko zawartym w nich „wrogim akcentom”. Władzom nie podobały się m.in. odwołania do innych państw bloku wschodniego.

Z jednej strony komuniści uważali, że pielgrzymka była sukcesem, bo przebiegła spokojnie i miała wymiar religijny. Z drugiej zaś strony, z czasem jednak pojawiły się kalkulacje, że nie można pozwalać Kościołowi na zbyt wiele, gdyż pielgrzymka zanadto wzmocniła jego pozycję. Dlatego ekipa Gierka podtrzymywała stanowisko sprzeciwiające się ustępstwom wobec Kościoła, takim jak większa liczba pozwoleń na budowę świątyń, zaprzestanie poboru kleryków do wojska czy ustanowienie osobowości prawnej Kościoła. Można więc też powiedzieć, że paradoksalnie pielgrzymka wpłynęła na usztywnienie polityki władz komunistycznych.

Książka dr. Rafała Łatki „Episkopat Polski wobec stosunków państwo–Kościół i rzeczywistości społeczno-politycznej PRL 1970–1989” ukazuje się 3 czerwca

Rozmawiał Michał Szukała (PAP)

szuk / skp / 
 

 

Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.
Do góry

Walka
o niepodległość
1914-1918

II Rzeczpospolita

II Wojna
Światowa

PRL