Kultura i sztuka 1945-1989

11.06.2019

„Rekolekcje Zbyluta Grzywacza” – pokazy w Muzeum Narodowym w Krakowie

Zbylut Grzywacz, „Chlebak (Tu i teraz)” , 1982 r., z cyklu: „Rekolekcje wiśnickie”. Olej, płótno. Źródło: Muzeum Narodowe w Krakowie Zbylut Grzywacz, „Chlebak (Tu i teraz)” , 1982 r., z cyklu: „Rekolekcje wiśnickie”. Olej, płótno. Źródło: Muzeum Narodowe w Krakowie

4 czerwca, w rocznicę 80. urodzin Zbyluta Grzywacza, polskiego uznanego malarza, grafika, rysownika, rzeźbiarza, fotografika, pisarza, znawcy i kolekcjonera minerałów i skamieniałości, twórcy krakowskiej Galerii Osobliwości „Este” – zaprezentowano na wystawie „Sytuacja się zmieniła” w krakowskim Muzeum Narodowym obraz artysty zatytułowany „Chlebak”.

Powstałe w 1982 r. dzieło należy do malarskiego cyklu „Rekolekcje wiśnickie”. Cykl ten jest wyjątkową dokumentacją – dziennikiem z prawie dwutygodniowego okresu internowania artysty w Zakładzie Karnym w Wiśniczu Nowym w grudniu 1981 r.

– Nasze wspólne losy rozpoczęły się tuż przed północą – 12 grudnia 1981 r. Funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa wyłamali drzwi od mojego mieszkania przy ul. Grodzkiej w Krakowie. Milicyjna suka zabrała mnie na komendę przy ul. Szerokiej. Tam okazano mi decyzję nr 17 o moim internowaniu. Tej samej nocy, decyzją nr 87 internowano Zbyluta Grzywacza. Powód? Pozostawienie na wolności obywatela […] zagrażałoby bezpieczeństwu Państwa i porządkowi publicznemu przez to, że może destrukcyjnie oddziaływać na otoczenie, a zwłaszcza powodować objawy paniki przez rozpowszechnianie nieprawdziwych i szkodliwych wiadomości itp. Podstawa prawna – artykuł 42 dekretu z 12 lutego 1981 r. o ochronie bezpieczeństwa Państwa i porządku publicznego. 

Razem z wieloma innymi zostaliśmy umieszczeni w Zakładzie Karnym w Nowym Wiśniczu, gdzie dzieliliśmy celę – wspominał przed laty Bogusław Sonik.  Swoją niezależną postawę Grzywacz wypracowywał od połowy lat sześćdziesiątych, najpierw jako współzałożyciel i najbardziej radykalny członek grupy Wprost (1966–1986), a w latach siedemdziesiątych jako konsekwentny twórca sztuki publicystycznej, krytykującej rzeczywistość społeczną i polityczną PRL-u. Poprzez różnorodność uprawianych form artystycznego przekazu był działaczem społecznym i uczestnikiem opozycji demokratycznej. Układające się w cykle następujące po sobie wątki tematyczne prezentowały drastyczne sceny z życia w zdegradowanym kraju totalitarnym. Grzywacz wraz innymi twórcami Wprost przeciwstawiał się awangardzie, skupiając się przede wszystkim na ludzkiej egzystencji, często w brutalnie ekspresjonistyczny sposób. W cyklach takich jak „Człowiek bez jakości”, Lalki”, „Orantki”, czy „Utrwalone” postać ludzka jest antyestetyczna, pokawałkowana zestawieniami zgrzytliwych kolorów, zdeformowana i odrealniona w swej formie, choć malowana z fotograficzną niemal ostrością. Zdeformowane ciała, podobnie jak milcząca zbiorowość o zamazanych, nieczytelnych twarzach są śladami totalitarnej ideologii, odbierającej jednostce indywidualizm. Wiodącym tematem twórczości Zbyluta Grzywacza była kobieta alegoryzująca pesymistyczną wizję ludzkiego losu. Stanie się ona później, w połowie lat osiemdziesiątych, tematem „Siedmiu etapów w życiu kobiety” prezentujących cykl biologicznych przemian od narodzin do śmierci. 

Z czasem w malarstwie artysty coraz łatwiej rozpoznać polityczną symbolikę tak jak w cyklu „Wołowy” z lat 1976–1981, który był reakcją na pogarszającą się sytuację polityczną w Polsce i rozdźwięk między rzeczywistością a światem kreowanym przez panującą ideologię. W obrazach tego cyklu, takich jak „Porwanie Europy”, Szał”, „Pegaz” czy „Corrida” – rozdwojenie wpisane jest w konstrukcję prac.  Szarzy, niemi ludzie stapiają się z tłem, a obok barwna, naga obfita w kształty figura kobieca obejmuje wołową tuszę z odciętą głową. Według Tadeusza Nyczka Grzywacz za swoją niezależną postawę poniósł konsekwencje, a internowany został jako jeden z nielicznych artystów.  
„Czytając jego wystąpienia zjazdowe z tamtych dawnych lat, bez trudu zrozumiemy decyzję autorów stanu wojennego o potraktowaniu malarza jako „wroga ustroju” zasługującego na karę społecznej izolacji” – tłumaczy Nyczek.

Swój pobyt w izolacji  Grzywacz udokumentował notatkami oraz obrazami. Namalował ich po opuszczeniu murów więzienia z początkiem roku 1982 tyle, ile dni spędził w Zakładzie. W zamyśle artysty był to zbiór dzieł utrwalających pamięć o tym okresie i ludziach, a więc cykl kilkunastu prac realistycznych, prostych i surowych, tak jak owa więzienna rzeczywistość, pozbawionych patetycznych i martyrologicznych póz, choć mowa o czasie pełnym zwątpienia i goryczy, ale też wzajemnej pomocy i solidarności, malowanych olejem na płótnie. „Myślę o autoportretach, portretach, martwych naturach i wnętrzach. Tak, żeby to było gołe, gorzkie, surowe. Odrzucić malarskie czary. Niechby ociekało brzydotą, mdłością, szarością – twierdził Nyczek.

W pierwszą noc w pojedynczej celi cykl miała otworzyć martwa natura: aluminiowa miska, łyżka i kromka chleba z biało-czerwoną skórką. Drugi obraz cyklu to właśnie „Chlebak” (Muzeum Narodowe w Krakowie). W fragmentarycznie przedstawionej celi na więziennej pryczy tytułowy chlebak spoczywa na kalendarzu otwartym pod datą 13 marca 1981r. „Tu i teraz” – głosi podtytuł pracy.  W pisanej przez artystę 13 grudnia notatce czytamy: „Jak wiele od kontekstu zależy. Zwykły talerz, łyżka, miska i garnek, kiedy są same, w pustce, w zamkniętym pomieszczeniu, gdzie tylko to, co niezbędne – nabierają znaczeń świętych – są tym, co łączy ze światem człowieka. Spanie – łoże, jedzenie – garnek, łyżka. Wydalanie – kubeł, światło dla oczu dzienne – okno (oddychanie) i żarówka. Podłoga do chodzenia, deska przy ścianie do siedzenia. Piec – ciepło, ściany – określenie miejsca. Takie wnętrze, taka martwa natura to rzeczywiście nieestetyczny model – choć i tu estetyka panuje. Mój chlebak na środku łoża – znak ruchu, wędrówki. Pomyśleć o takim obrazie – lecz nie jako miejscu szczególnym, tylko ogólnym – miejscu podstawowym, minimalno-maksymalnym. Ważne, by dawały o sobie znać dwa rodzaje światła – zewnętrzne zimne i wewnętrzne ciepłe”..

„Etap II – Prycza Zygmutowska” (Muzeum Narodowe w Kielcach) to współlokatorzy celi Grzywacza: Bogusław Sonik i Robert Kaczmarek – leżący na piętrowej, metalowej pryczy. Jeden ze wzrokiem skierowanym ku górze, drugi podpierający ręką głowę. Choć w udzielonym dużo później wywiadzie artysta wspomina, że wyglądali jak stary i młody Zygmunt na Wawelu, odczuwalny jest tu osiągnięty m.in. oświetleniem i skupieniem na detalach ciężar historii Polski i Polaków, walczących z komunistycznym reżimem.

Kolejne obrazy cyklu rejestrują także migrację artysty do celi czteroosobowej, ośmioosobowej i wręczcie dwudziestoośmioosobowej. Wyłaniające się z mroku nanizane na łańcuch kromki chleba w obrazie „Ogniwa (etap IV)” (Muzeum Archidiecezji Warszawskiej w Warszawie) to 28 ogniw ułożonych na kształt różańca dla upamiętnienia 28 współtowarzyszy w celi. Kiedy w tej największej celi zobaczył po raz pierwszy siebie w lusterku, zrozumiał „że to rzeczywiście ja tu siedzę”. Stąd w cyklu znajduje się także kilka autoportretów malarza. W „Autoportrecie I” (Muzeum Polskie w Chicago) artysta przedstawia swoje popiersie na tle kraty w oknie celi, której dolna krawędź przebiega przez środek jego głowy. „Autoportret II” (Muzeum Narodowe w Krakowie) przedstawia nagiego artystę od pasa w górę na tle metaliczno-zielonkawego neutralnego tła. Dominująca w tym cyklu zieleń, budząca skojarzenia z zielenią wojskową jest nawiązaniem do podjętej próby stłumienia siłą wolnościowych aspiracji polskiego społeczeństwa, których kulminacją był ruch „Solidarności”.

Artysta zostaje wypuszczony z Zakładu Karnego w wigilię. „Kopny był śnieg, po kolana, jakem się na Mogilskiej znalazł, trochę przestraszony, czy mi w plecy nie strzelą, wzruszony trochę jak uczestnik Historii, wiedziałem, że radość sprawię na Kmiecej u żony i że do Mamy iść się godzi, bo z pewnością wreszcie zobaczy, że miałem rację, kontestując, w ogóle się czułem jak bohater i lazłem przez ten śnieg, czekałem na tramwaj, jak wreszcie nadjechał, tom się mało nie rozpłakał, spierdalałem stamtąd, dławiąc się swobodą, czkając nią i wioząc siebie do domu, cały dumny, że oto jestem i to jaki, jak mało kto – wspomina artysta finał aresztowania.

Artysta został w 1983 r. uhonorowany przez podziemny Komitet Kultury Niezależnej „Solidarność” za cykl „Rekolekcje wiśnickie”. W latach poprzedzających wybory 1989 r. uczestniczył w Ruchu Kultury Niezależnej. Data inauguracji pokazu obrazu w Muzeum Narodowym jest symboliczna. Odnosi się nie tylko do urodzin artysty, ale także do 30. rocznicy pierwszych wolnych wyborów. 

„Chlebak” będzie można oglądać do 21 lipca br.  Kilka dni wcześniej – 16 lipca, w 15. rocznicę śmierci artysty, w Muzeum odbędzie się spotkanie dedykowane artyście i jego twórczości, podczas którego pokazane zostaną materiały filmowe i zaprezentowane inne jego prace.

Małgorzata Paluch-Cybulska

Źródło: MHP
 

Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.
Do góry

Walka
o niepodległość
1914-1918

II Rzeczpospolita

II Wojna
Światowa

PRL